Następnego dnia zwołałem zebranie na starym przystanku autobusowym, a raczej za nim, żeby żaden człowiek się niczego nie domyślał. Ja i Silver stanęliśmy przodem do pozostałych. Koty podzieliły się na klany.
- Dobrze czy wiecie już gdzie chcecie mieć terytoria? Czy u ludzi czy w lesie? - spytałem.
- Mój Klan - zaczął Silver - jeszcze nie zdecydował. Ja za to uważam, że powinniśmy mieć tereny trochę u ludzi, tę całą łąkę do stodoły i wszystkie, wszyskie pola.
- Dobry pomysł. Czy wszyscy się zgadzają? - spytałem
Wszystkie koty kiwnęły głowami na tak.
- Dobrze. Plac zabaw nie będzie należał do żadnego klanu, ponieważ tam jak zwykle odbywać się będą nasze zgromadzenia. Za to mój klan weźmie tereny wszytskich domów aż do placu i lasek za nimi wraz z małym jeziorkiem. - oznajmiłem.
- Phe! To nie jest staw tylko jakieś bagno! - zawołał kpiąco Wojtek - Będziecie łapać żaby?
Po chwili kilka kotów z Klanu Ziemi zaczęło chichotać, na co ja tylko fuknąłem.
- Starczy tego dobrego! - zawołałem i zwróciłem się do Silvera - A jakie będziesz miał imię?
- Patrzyłem na te słówka, które wypisałeś na stodole i zdecydowałem, że będę nazywać się Srebrna Gwiazda. A kiedy będziemy im przydzielać imiona? - spytał kot.
- Możemy nawet teraz. Pozwolisz, że zacznę pierwszy. Róża wystąp! - zawołałem
Róża? (Proszę, abyś zaczęła nowy wątek)
(Koniec.)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz