Wszyscy byli już pogrupowani. W Klanie Nieba byli: Róża, Nakrapiana, Szary, Marcel, Edzio, Pusia, Misia i jej dzieci, Black i Kryształ. A Klanie Ziemi byli: Wojtek, Silver, Flicka, Łapa, Puszek, Śniżka, Mruczuś, Bury, Tymon i Piasek. Po chwili, gdy wszyscy byli już w swoich Klanach przemówiłem:
- Dobrze. Jak widzę wszyscy są w swoich Klanach. Więc tak. Do jutra Klan Ziemi ma zastanowić się kogo wybiera na swojego Przywódcę. Potem ja i Przywódca Klanu Ziemi będziemy mieć dwa dni na wyznaczenie swoich Zastępców. Każdy z was ma się też zastanowić gdzie chcemy mieć tereny. Czy idziemy do lasu tak jak w książce czy tereny będziemy mieć tutaj na osiedlu. To wszystko z mojej strony. Macie jakieś pytania?
- Mówiłeś, że mamy mieć imiona Klanowe prawada? - zaczął Wojtek podejrzliwie.
- Prawada. I co? - spytałem lekko strosząc ogon.
- HA! Niby jak mamy je dostać skoro ich nie znamy co?
- Pomyślałem o tym i wy pisze je wszystkie na mojej stodole w naszym języku, bo duża nasza ilość nie zna języka ludzi. Ludzie za to pomyślą, że po prosty podrapałem im stodołę. Są za głupi, żeby rozszyfrować nasz język.
- Dobry pomysł. - powiedziała Pusia.
- A kto miałby nadawać nam te imiona? - spytała Piasek.
- Tym zajmą się Przywódcy. To wszystko?
Koty popatrzały na siebie, a potem jedna z kotek powiedziała ,,Tak"
- Dobrze. Przypominam wam o wyborze Przywódcy na jutro Klanie Ziemi i pomyśleniu nad tym, gdzie chcemy mieć ziemie. To wszystko. Możecie iść. - powiedziałem.
Potem zjechałem ze zjeżdżalni i udałem się do domu.
Koniec
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz